czwartek, 10 stycznia 2013

Straszne kilka sekund mojego życia...

Hej! Jak tam u was? Bo u mnie nie za fajnie... ;( Już od paru dni leżę w łóżku już od paru dni z bardzo bolącą ręką. A, no tak, może bym wam wytłumaczyła co stało się z tą moją ręką. No więc tak. Na podwórku jest strasznie ślisko, co już pewnie zdążyliście zauważyć. :) Jest też warstwa śniegu która sprawia, że zamarznięte kałuże są niezauważalne.
Był wieczór. Było już ciemno. Wracałam sobie od babci. Jej podwórko wyłożone jest kostką brukową, która w kilu miejscach trochę się zapadła, tworząc dołki, do którego spływa woda. Gdy jest mróz ta woda zamarza i powstaje naturalne "lodowisko". Jeden z tych dołków był akurat tam gdzie szłam. Na podwórku u babci było bardzo ciemno. Szłam skupiona na swoich myślach gdy nagle... poczułam, że tracę równowagę. Potem nie pamiętam co się stało. Czułam, że nagle uderzam bokiem i lewą ręką o ziemię. Po paru sekundach odwróciłam się i zobaczyłam nad sobą mamę która stałam przestraszona. Poczułam straszny bul w lewej ręce. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to "złamana". Myślałam: " Złamana! O nie! A ja za dwa tygodnie jadę w góry na narty! Chyba nici z wyjazdu..." Mama pomogła mi się podnieść. Gdy wstałam od razu sprawdziłam czy mogę rusza ręką i ... uff na szczęście mogę! Nie złamana! Ale czy czy przestanie boleć do wyjazdu?! Potem poszłam do domu. Gdy tylko zaszłam, mama zaczęła mi smarować tą rękę różnymi śmierdzącymi maściami i zrobiła zimny okład. Na drugi dzień nie poszłam do szkoły. :) Potem był weekend.

Ręka okazała się tylko porządnie, BARDZO porządnie pobita.

Ten cały upadek trwał tak krótko, że nawet nie do końca zdążyłam zrozumieć co się dzieje. A gdybym tak upadła ma głowę... Co by się stało?

Teraz już czuję się lepiej, a ręka zaczyna odpuszczać. Już wiem, że do wyjazdu wyzdrowieję.
LoVE

1 komentarz:

  1. Ok. Mia ma sprawy! :) Zaobserwuję! A czy ty byś mnie zaobserwowała?

    OdpowiedzUsuń